Parówa dobra na wszytsko

Kiedy gościsz naście osób, które zbudzą się rankiem zmęczone szaleństwem poprzedniej nocy - musisz być przygotowany, ażeby nakarmić ich puste brzuszki. Z kanapkami jest masa roboty. Po imprezie nie ma sensu się w nich babrać - gęb naście, porachuj sobie w głowie ile to krojenia, smarowania, talerków brudzenia.

Patent jest prosty: 40 parówek. Zalej wodą, wstaw i zapomnij. Potem podaj na dupnym, głębokim talerzu. Podgrzej tyle tylko ile potrzeba, nie baw się też w obieranie z folii. Pamiętaj, masz tam głodnych ludzi, nie będą wybrzydzać, obiorą sobie sami. Rzuć też chleba trochę i dołóż masło lub inne smarowidło - niektórzy wolą z omastą. Dodaj też keczupu z Pudliszek oraz musztard wybór.

40 parówek, to mniej więcej dwa kilogramy. Ze 4 parówy na łeb. Dużo i bardzo ekonomicznie.

Dziękuję Dżi za inspirację, bowiem kiedyś uraczyła nas kilogramem winerek. Winerki smaczniejsze.

Efraim Samter

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

Brak komentarzy: