Godzina W

Wróciłem w pewnym sensie na stare śmiecie - pod opiekuńcze skrzydła megafonów Bł. Karoliny. Codzienne wstają zorze. Ranne. Ciszej niż niegdyś bywało. Chrzęst zorzy orającej nieboskłon stał się intymny.

Okolica dobrze znana. Trudno jej jednak zaufać. Może przez pogodę? Myśleć jednak nie było nad czym. Okazja - M3 które zamyka się w kwocie poniżej 1000 miesięcznie jest jak manna z nieba - z lodowką i pralką. Drożej chcieli za kawalerkę na Z, która standardem odbiegała od mojego obecnego lokum - była jak wysoko wyceniony Wartburg - a i tak myślałem wówczas, że boga chwyciłem za nogi.

Poczucie bezpieczeństwa dopiero się buduje. Na razie z trudem. Trzeba otrzaskać się twarzami sąsiadów, obserwować liczbę pasków i emblematów ar-bi-kej. Doglądać kto panuje nad swym morderczym psem, a kogo ta żywa broń zdolna rozerwać gardziel sama wyprowadza na spacery. Zbieram dane. I czekam na słońce, aby wreszcie spojrzeć na to urocze mieszkanie w świetle dziennym, kierunkowym, złotym i nierozproszonym.

Miejsca mamy dosyć, spora część salonu jest niezagospodarowana. Priorytetem jest zakup biurka oraz podłączenie internetu.

Efraim Samter

Phasellus facilisis convallis metus, ut imperdiet augue auctor nec. Duis at velit id augue lobortis porta. Sed varius, enim accumsan aliquam tincidunt, tortor urna vulputate quam, eget finibus urna est in augue.

1 komentarz: